Translate

piątek, 17 stycznia 2014

Chory post


Jestem w autobusie. Zauważam w śmietniczku kiść czerwonych winogron. Nie są najświeższe, ale nadają się do jedzenia. Dyskretnie zanurzam rękę w śmietniczku i zaczynam je skubać. Już mam włożyć sobie do buzi tę słodziutką czerwoną kuleczką, kiedy zauważam, że z sąsiedniego siedzenia patrzy na mnie J.W.  Jeśli by podzielić mężczyzn na ludzi i glisty, J.W. zdecydowanie znalazłby się w grupie glist. Czuję jak jego pełen pogardy wzrok świdruje moją prawą rękę, która przed chwilą była w śmietniczku, a teraz dotyka moich warg. Przez ułamek sekundy wstyd zalewa moje ciało. Szybko jednak zmieniam front. Co to kurwa ma być, że ten popierdolony trep mi będzie dyktował jak ja mam się czuć. O nie! Ja wiem lepiej, że te winogronka się świetnie nadają do jedzenia. Widzę, że nie są ani zgniłe, ani brudne. Jest to kluczowy moment w moim śnie. Otóż w tymże momencie to ja przejmuję kontrolę nad następstwem wydarzeń. Wstrzymuję oddech a powietrze, które utknęło w moich płucach powoli nasiąka nienawiścią wobec oceniającego wzroku J.W. Robię wydech. Rozluźniam mięśnie i patrząc prosto w oczy J.W. wkładam sobie winogronko głęboko do ust. Przełykam, nie mrugam. Podczas gdy owoc swobodnie spada na dno mojego brzucha, twarz J.W staje się coraz jaśniejsza, aż w końcu pojawia się na niej życzliwy uśmiech. Odnotowuję sukces. Ciągle śpię, ale teraz mam już pewność, że jest świadomy sen. 

Zanim otworzę oczy i przełknę ślinę myślę sobie pliiiiiiis, żeby to był ten piękny dzień, kiedy wreszcie wylezę z łóżka i będę tańczyć i kręcić się w kółko i przytulać się z kolegami, i roznosić ulotki i jeździć rowerem. No, ale chuj. Niestety. Jest to czternasty dzień kiedy budzę się z flegmą w gardle. Chcę, żeby mi amputowali szyję. Ale jak ja będę wyglądać bez szyi?

Z listy życzeń przynajmniej jedno się spełniło. Przyszli koledzy. Bronwen i Jeremy są chorzy na to samo co ja, więc mogą bezstresowo siedzieć w moim łóżku. Bo oni przyszli bo robimy jutro performens na festiwalu tymczasowych doświadczeń. No i trzeba było sprawy obgadać. W sensie wymyślić co to będzie za performens. W związku z marnym stanem naszego zdrowia  zdecydowaliśmy, że ubierzemy się na biało i będziemy w bezruchu trzymać w rękach śnieg aż się stopi. Pewnie nie polepszy to naszego stanu zdrowia, ale może dobrze wpłynie na ducha.

Nie żeby to były jedyne osoby, któtre widziałam przez ostatnie 2 tygodnie. Był Brooks, przyniósł kwaśne żelki. Była Christina opowiedziała historię o nowo poznanej koleżance czarownicy, której w Meksyku dziki koń odgryzł sutka. A mój współlokator Josh podłączył magnetowid do rzutnika i obejrzeliśmy Czarnoksiężnika z Oz na dużym ekranie. Wiedzieliście, że Judy Garland jest ikoną gejowską? W sensie, że geje w latach 40 w Ameryce oglądając ten film się z nią utożsamiali i też chcieli się przenieść „over the rainbow”! http://www.youtube.com/watch?v=PSZxmZmBfnU. Nawet było w tamtym czasie w gejowskim slangu takie powiedzenie „kolega Dorotki” :) Jak dla mnie to lew bardziej się nadaje na gejowską ikonę niż Dorotka, ale co ja tam się znam. Mniejsza o to. Oglądam ten film i oglądam i nie mogę ogarnąć jak oni to nakręcili, że wszyscy mieszkańcy krainy Oz wydają się tak dużo mniejsi od Dorotki? O głupia Kingo, otóż to nie jest żaden operatorski chwyt. Oni zatrudnili do tego filmu 130 karłów! A potem dali im jedną gwiazdkę na chodniku w LA.

Jak na przykład ktoś ma super pyszną czekoladę to może albo ją od razu zjeść w całości skoro jest taka pyszna, albo może zjeść tylko kawałeczek a resztę zachować na później, żeby mu na dłużej starczyło. Ja w przerażającej ilości przypadków oczywiście należę do tych co zjadają czekoladę od razu nad niczym się nie zastanawiając. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Twin Peaks. Otóż Twin Peaks to jest mój ulubiony serial, którego nigdy nie obejrzałam do końca. Widziałam wszystkie filmy Lyncha (poza Diuną, której nie zamierzam oglądać). Niektóre z nich wiele razy. Twin Peaks zaczęłam oglądać z Bartłomiejem, czyli co najmniej 3! lata temu. No i oczywiście się zakochałam (w sensie w Agencie Cooperze) i postanowiłam nie oglądać tego serialu do końca tylko go sobie zachować na gorsze czasy. Otóż zdaje się, że gorsze czasy nadeszły. Trzeba było działać. Odkąd wiem, kto zabił Laurę Palmer czuję się z jednej strony spełniona, ale z drugiej strony też zasmucona, że może już może już mi tak dużo „pierwszych razów” nie zostało. W intrenecie krążą plotki, że Lynch kręci trzeci sezon. Niestety jego agent zaprzecza.

Ale wracając do czekolady, to mój współlokator znalazł dziś śmietnik peeeeełen batoników. Mówi, że było można w nich pływać. A na dodatek wszystkie były organiczne. Już miał garściami te batoniki pakować w kieszenie, kiedy się zorientował, że KAŻDY z nich został przecięty a biały pył który je pokrywa to wybielacz w proszku.




2 komentarze:

  1. Hej Cłapak! Pamiętasz jak wspólnie oglądaliśmy Twin Peaks na Rojnej, podjadając ciastka z Agentem Cooperem. Do dzisiaj się w nim kocham (bez wzajemności niestety). Później wszyscy mi zazdrościli, bo gdzieś upolowałam T-shirt z napisem "To ja zabiłem Laurę Palmer". I kto by pomyślał, że ta Gówniara, która wtedy nawet nie umiała chodzić będzie uwielbiała Lyncha? <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,
    poznaliśmy się wczoraj. Na bębnieniu z okazji pełni księżyca. Teraz u mnie wspaniała pełnia za oknem! Księżyc jest dosłownie "połykany" przez przepływające chmury.... [5 minut później: właśnie go połknęły :) ]

    Napisałem tu już komentarz, ale mi się nie zapisał...... takie życie.... :)

    Nie miałem okazji wczoraj tego powiedzieć.
    Chciałem Ci zwrócić uwagę na głos. Mam wrażenie, że gdybyś popracowała ze swoim głosem, to wyszłoby Ci to na dobre...
    Powtarzam to mojej córce, kilka lat młodszej od Ciebie...
    Jesteś przepiękną młodą kobietą, ale Twój głos ... zdradza Twoje ... zagubienie?? pomieszanie? .. to coś jakbyś gdzieś wewnętrznie 'nie doganiała samej siebie' ? nie wiem.... ale coś mi nie pasowało... Słyszałem ledwie kilkanaście zdań przez Ciebie wypowiedzianych, ale 'uderzyło mnie' jak Twój głos nie przystaje.... no nie wiem jak to powiedzieć... mam poczucie, że wewnętrznie jesteś bardziej dojrzała, niż to mówi Twój głos...

    Zadziwiliście mnie z Shanti tymi wszelakimi szamaństwami :)
    Ja jestem buddysta, ....

    Powodzenia na Drodze Życia!
    I chciałbym poznać Twoją Mamę :)


    A Twin Peaks... no fajną muzykę mieli, i tyle... serial, jak serial,... jak można zachwycać się serialami... ???

    OdpowiedzUsuń