Translate

wtorek, 28 stycznia 2014

Festiwal Doświadczeń Tymczasowych i Afterparty

Grupa taneczna nam się rozpadła. Z sześciu osób zostały tylko trzy - Jeremy, Bronwen i ja. Jeremy wyczaił Festiwal Doświadczeń Tymczasowych i strasznie chciał, żebyśmy tam wystąpili. Mieliśmy tydzień na przygotowanie performensu. Planowaliśmy się spotkać na sali i tańczyć, ale że wszyscy byliśmy chorzy to ostatecznie próbę przeprowadziliśmy w bardzo ciasnej kuchni. Jeremy chciał, żebyśmy tańczyli w pudełkach po lodówkach, Bronwen miała wielką ochotę na taniec z porem lub złotą rurą, a ja się upierałam że będę ludziom stawiać tarota i dawać taneczną interpretację wróżby. W przeddzień występu dołączyła do nas Camille (moja sąsiadka, nauczycielka, szamanka, czarownica) i wpadliśmy na nowy szałowy pomysł. Postanowiliśmy, że zrobimy śnieżny rytuał. Ubraliśmy się w białe sukienki i futra i wnieśliśmy na scenę piękną, wielką przezroczystą miskę pełną śniegu. Potem wzięliśmy śnieg w dłonie i stanęliśmy w bezruchu czekając aż śnieg się stopi. Jak ktoś nie może wytrzymać zimna to podaje śnieg osobie z publiczności i bierze nową porcję. I tak w kółko aż śnieg w misce się skończy. Publiczność miała przeróżne reakcje. Jedni trzymali snieg z medytacyjną powagą, inni podawali śnieg następnej osobie, ktoś rzucił w nas śnieżką. Na koniec przeszliśmy się pomiędzy widownią i dotykaliśmy ludzi naszymi zmrożonymi dłońmi :)

 Od lewej: Jeremy, Bronwen, Kinga i Camille


Tamira była organizatorką festiwalu. Jej performens polegał na podniesieniu zniszczonej świątyni. Świątyni, którą stanowił dla niej dom dziadków. Ten dom został zburzony. Przyniosła odłamki cegieł, jakie z niego pozostały i ułożyła z nich drogę prowadzącą do trójkątnej przestrzeni zbudowanej z wielkoformatowych obrazów. Ustawiła swoich rodziców po dwuch stronach światyni, a sama weszła do środka. Przypominało mi to ustawienia Hellingera, albo prace Jodorowskiego. Tamira zaprosiła widzów, żeby odwiedzili ją w świątyni. Kiedy znalazłam się w środku czułam silną obecność, żal, żałobę, opłakiwanie. Pomyślałam o mojej świątyni. O wszystkich domach, które miałam i których nie miałam. O mojej bezdomności, która z jednej strony daje mi wielką wolność a z drugiej strony jest przekleństwem, niemożnością zakorzenienia. O tym, że dla mnie świątynią jest ziemia moich dziadków. Mówię ziemia, bo sama działka bardzo się zmieniła - babcia wykarczowała wszystkie drzewa. Spalił nam się domek, w którym z Agatą spędziłyśmy wszystkie dziecięce wakacje. Sprzedaliśmy pół działki. Ale mimo tych wszystkich zmian jest to dla mnie dom. Dom, do którego się wraca, ale nie dom, w którym się mieszka. Dom, w którym się mieszka jest nadal work in progress. Bardzo mnie uwiódł projekt budowy własnej świątyni i pielęgnowania boginii w sobie :) Może kiedyś dorosnę do takiego domu.


A to jest zdjęcie z wykładu. Przez cały dzień trwania festiwalu każdy kto chciał mógł przez 15 minut zaprezentować jakąś myśl, która go jara. Kalan opowiadiadając o filozofii wykonał mały performans, w którym obnarzył swe ciało i zakrył twarz.  



Cały ten event był stworzony bez pieniędzy. Była darmowa szkoła, darmowy posiłek (z jedzenia ze śmietnika), darmowe performansy i darmowe koncerty. Loft też ktoś udostępnił za darmo.
Żadnej promocji, jedynie prywatny event na facebooku. A przyszło full ludzi. Full naprawdę dobrych ludzi. I w bardzo różnym wieku. A sukces polegał na rozpoznaniu tego, że podstawą tworzenia jest energia.

***
Afterparty chez moi. Teatrzyk lalkowy z zabawek, czaszek i śmieci.
"Against the couple form"

Ten epizod ostatecznie skradł moje serce. Kalan gra na harmonijce ustami i na 2 fletach nosem....
Kalen zapytał nas co czytamy. Ktoś mówi, że Chomskiego, ja, że Unberable lighness of being, ktoś że coś o dialogu. I z tego powstała impresja o tytule "fucking together lightness. Linguistics Hegemony". Wystąpiły w niej kukiełki zrobione z kamykówi i szmatek.
"Spiritual realism & object oriented ontology part 4".
Kucyk Pony ma głęboko w dupie patyk z flagą amerykańską.
 <3 cute!

 <3333
 Kalan zarabia na życie robiąc teatrzyk kuliełkowy w nowojorskim metrze.



1 komentarz:

  1. Hej! No fajnie fajnie, ale gdzie wpis o akcji "burka"? Czekam z niecierpliwością :-D

    OdpowiedzUsuń