Translate

środa, 19 czerwca 2013

Jak podrozowac bez pieniedzy?


Kiedy opowiadam o swojej podrozy ludzie czesto mowia mi:
- Ale super, ale ci zazdroszcze!
- Tez bym tak chcial!
- Gdybym mogla to tez bym pojechal.
Na to ja konsekwentnie odpowiadam:
- No to pojedz!
I zazwyczaj wtedy dyskusja siada, a rozmowca dyskretnie zmienia temat.

Mysle, ze wsrod tych ludzi sa dwie grupy: grupa 1, czyli osoby, ktore tak na prawde nie chca wyjechac w podroz, ale lubia o tym marzyc (I nie ma w tym nic zlego! Podrozowanie nie jest dla kazdego!). Grupa 2, czyli osoby, ktore chca, ale wydaje im sie, ze jest to niemozliwe (maja szkole, prace, nie maja pieniedzy, nie maja z kim pojechac, boja sie ze sobie nie poradza itp.) – czyli po prostu nie wiedza, jak to sie robi. I wlasnie dla tej grupy zadedykowany jest ten wpis.
Wakacje sie zblizaja, moze kogos zainspiruje, zeby jednak nie pchac sie nad zimny Baltyk, ani na last minute do Egiptu, tylko tam, gdzie wam sie najbardziej marzy i na tak dlugo jak wam sie marzy. Jestem swiecie przekonana, ze wystarczy kupic bilet i wyjechac. Ale, zeby poszlo latwiej, to jednak warto miec troche skila. Jednym slowem, uwazam, ze trzeba sie podrozowania nauczyc. Mozna (tak jak ja) uczyc sie na wlasnych bledach, albo poczytac co napisali inni. Czuje, ze niedawno awansowalam w kategorii podrozowania bez pieniedzy do grupy sredniozaawansowanych, zatem postanowilam sie podzielic tym czego sie nauczylam. Zedcydowalam napisac o wszystkim, co moze byc przydatne w tym temacie, zatem czasem bedzie banalnie, a czasem ekstremalnie. Jest wiele stylow podrozowania, kazdy musi odkryc dla siebie, co mu odpowiada. Moje rady prosze traktowac jako inspiracje do wlasnych poszukiwan.

Wiele osob mnie pyta jak zarabialam, kiedy podrozowalam. Otoz praktycznie rzecz biorac nie zarabialam. Co miesiac dostawalam 1000zl z wynajmu mieszkania. Wczesniej troche pracowalam i oszczedzalam, ale umowmy sie nie byly to grube miliony, a podrozowalam non stop 10 miesiecy.
Jesli nie ma sie w podrozy za duzo pieniedzy, to pierwsza rzecza, od ktorej trzeba zaczac to ograniczyc swoje potrzeby. Ja doszlam do wniosku, ze kiedy jestem w podrozy potrzebuje spac, jesc, pic, myc sie i zeby bylo mi cieplo. I to by bylo na tyle. Dlatego udalo mi sie tak dlugo jezdzic ze stosunkowo mala iloscia pieniedzy. Zanim kupisz swoj bilet w jedna strone zastanow sie, czy zeby podrozowac jestes w stanie wyrzec sie komfortu. Dla tych ktorzy nie sa pewni swojej odpowiedzi - motywujacy obrazek.


1. Spanie:

a. Namiot/ hamak
Warto zabrac ze soba w podroz lub kupic na miejscu namiot i spiwor, a jesli sie wybrieracie w tropiki to hamak i moskitiere. Zawsze wychodzi taniej niz hostel, a jak sie nie boisz rozbjac na dziko - to spisz za darmo :) Mozna tez prosic ludzi po wsiach, zeby ci sie dali rozbic na ich posiadlosci - zazwsze troche bezpieczniej. Namiot i spiwor zabieraja duzo miejsca, ale sie bardzo przydaja. Kiedy jestes kilka miesiecy w podrozy to milo jest spac na czyms swoim. Miec jakas wlasna mikroprzestrzen. 

b. Couchsurfing
Couchsurfing to internetowa spolecznosc podroznikow, ktorzy oferuja sobie na wzajem darmowe noclegi w swoich domach. Kazdy ma swoj profil na ktorym pisze kim jest, jakie ma w domu warunki i zamieszcza swoje zdjecie. Mozna zaoferowac komus spanie na swojej kanapie, oprowadzic podroznika po swoim miescie, albo samemu podrozowac. System jest bezpieczny, bo po odbytej wizycie zarowno host jak i gosc wystawiaja sobie na wzajem referencje. Zazwyczaj jeden negatywny komentarz oznacza, ze jestes na serwisie skonczony. Couchsurfng jest super, bo nie dosc, ze pozwala zaoszczedzic, to jeszcze zapewnia kontakt z lokalsem, ktory czesto zabiera cie w miejsca, w ktore nigdy bys sam nie trafil. Korzystalam z csurfingu wiele razy. Poznalam na tym serwisie kilka niesamowitych osob. Zawsze bylo bezpiecznie, nawet kiedy spalam sama u obcych chlopakow. Warto poswiecic troche czasu i dobrze poszukac sobie hosta. Zeby to nie byla pierwsza lepsza osoba, tylko ktos ciekawy, kogo na prawde chcesz poznac. 

c. WWOOFING 
Woofing jest organizacja, ktora zrzesza rolnikow z farm organicznych na calym swiecie, ktorzy szukaja wolontariuszy na work exchange. Pomagasz w ogrodku a w zamian za to dostajesz organiczne, domowe jedzonko prosto z krzaczka i lozko do swojej dyspozycji. Wyglada to tak, ze szukasz sobie na stronie http://www.wwoofinternational.org gdzie chcesz pojechac. Wybierasz farme, ktorej profil i warunki pracy ci odpowiadaja. Zazwyczaj pracuje sie 5 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu. Praca moze byc pielenie chwastow, podlewanie ogrodu, dojenie krowy, budowanie karmnika, albo sprzedawanie plonow na lokalnym targu. Cos w tym stylu. Nie ma sie co duzo rozwodzic - wwoofing jest super. Jest super pod kazdym wzgledem. Bo mieszkasz z lokalna rodzina, zazwyczaj w pieknym miejscu wsrod natury, pracujesz na dworze, jesz swieze jedzonko, zazwyczaj sa tam tez inni wwooferzy z roznych krajow, wiec poznajesz fajnych ludzi. Masz wystarczajaco duzo wolnego, zeby sobie cos pozwiedzac. Mozesz sie czegos nauczyc - o roslinkach, o budowaniu, o kulturze, mozesz pocwiczyc jezyk. Ja to robilam 3 razy i za kazdym razem bylam bardzo, bardzo zadowolona i zaluje, ze np w Ameryce Pd nie robilam tego czesciej. Zeby zarejestrowac sie na stronie trzeba zaplacic kilka dolarow. Ale na prawde warto! Zwraca sie z nadwyzka!

Wwoofing w Kanadzie na Cape Breton

d. House sitting
Ktos wyjezdza na wakacje i nie ma z kim zostawic psa, kury, rybki albo swinki morskiej. Nie ma mu kto podlac kwiatkow ani odebrac poczty. Wtedy jak oglasza oferte na jednym z serwisow zajmujacych sie house sittingiem. Pisze kim jest, gdzie mieszka, wrzuca zdjecia domu i opisuje jakie ma oczekiwania od potencjalnego goscia. Ty mozesz sie zarejestrowac jako osoba zainteresowana opieka nad domem. Musisz sie zaprezentowac jako osoba wiarygodna. Z tego powodu jest to dobra opcja dla rodzin z dziecmi. Mama mojej znajomej przejechala ze Stany ze swoim znajomym wlasnie w ten sposob. Nie zawsze jest to opcja w 100% darmowa, ale na pewno tania i komfortowa.
tego jest duzo, trzeba sobie poszukac samemu w guglach.

House sitting w Kolumbi. Widok z okna jednego z 3 domkow ktore powierzono nam pod opieke w zamian za karminie kur, podlewanie ogrodu i glaskanie kota :)


e. House swapping
Chcesz pomieszkac jakis czas w Madrycie, Wilnie, czy Nowym Jorku? Moze jest osoba, ktora chce pomieszkac w Warszawie? Sa seriwsy ktore pomoga wam sie znalezc i przeprowadzic transaksje zamiany domow. Wiadomo nie jest latwo, bo Polska nie jest jakas znowu wielka hot destination, ale probowac mozna. 

f. Samochod-domek
Mozna podrozowac miniwanem z lozkiem i kuchenka. Minusem sa oczywiscie koszty, ktore jak wiadomo sa rozne w zaleznosci od tego ile sie placi za benzyne i autostrady w danym kraju. Ale nie wydaje sie na hostele. Poza tym ma sie wiecej niezaleznosci, prywatnosci i na pewno zobaczy sie wiecej jesli sie jedzie swoim autem i mozna sie wszedzie zatrzymac, niz jakby sie tluc autobusem od miasta do miasta.

g. Nocne autobusy/ pociagi
Warto zaplanowac swoja podroz tak, zeby dlugie odcinki pokonywac w nocy - w ten sposob zaoszczedzisz na noclegu. 

h. Wolontariat w hostelu
Jesli znasz dobrze angielski, mozesz sprobowac troche popracowac na recepcji w hostelu i mieszkac tam za darmo. Jest to jakis pomysl jesli potrzebujesz odpoczac przez jakis czas w jednym miejscu. 

i. Skloty
Ja sie na tym nie znam. Nigdy nie probowalam, ale rzucam pomysl w ramach inspiracji. Z tego co wiem, to na sklotach mozna nocowac jak sie ma list polecajacy z innego sklotu. Ale moze ktos kto to czyta wie lepiej ode mnie i podzieli sie swoim doswiadczeniem?

2. Jedzenie i picie:

a. Pij tylko wode 
Latwe do wykonania a podczas wielomiesiecznej podrozy moze zrobic znaczaca roznice w portfelu. Mozna wode oczyszczac przy pomocy tabletek lub kropelek i to wychodzi duzo taniej niz kupowac wode butelkowana. Albo mozna wode gotowac - po 10 minutach gotowania wody, wszystkie bakterie umieraja. Ta opcja jest najbardziej ekonomiczna, ale trzeba sie dobrze zorganizowac. Przed snem gotujesz garnek wody, ktora przez noc stygnie. Rano nalewasz ja do kilku plastikowych butelek, ktore skrupulatnie kolekcjonujesz i masz darmowe picie na caly dzien :)

b. Zapytaj lokalsa 
Jedzenie w krajach tropikalnych jest zazwyczaj bardzo tanie. Zawsze drozej bedzie w ladnych restauracjach z tourist menu, a taniej tam gdzie jedza mieszkancy danej miejscowosci. Warto zapytac w hostelu, albo pobliskim sklepie o tanie, domowe jedzenie.

c. Ugotuj samemu 
Jak wiadomo to nie zawsze jest mozliwe, bo wymaga posiadania kuchni, albo przestrzeni/ akcesoriow campingowo-ogniskowych. I nie zawsze sie oplaca, np. w Indiach jedzenie jest tak tanie, ze osobiscie uwazam, ze szkoda zachodu. Ale juz w Ameryce Poludniowej robi zasadnicza roznice to, czy jesz w knajpach, czy gotujesz samemu. W takim wypadku zamiast chodzic do restauracji taniej wychodzi kupowac warzywa na lokalnym targu, a potem gotowac samemu. Albo lepiej – gotowac razem z ludzmi z hostelu – jest weselej, taniej, a poza tym skosztujesz specjalow z roznych stron swiata i poznasz nowe przepisy. A chodzenie na kolorowy targ i buszowanie wsrod kolorowych warzyw to czysta przyjemnosc :)

d. WWOOFING 
(opisalam wyzej)

e. Dumpster diving 
To jest opcja glownie dla podrozujacych po Europie i Ameryce Polnocnej. Chodzi o nurkowanie do smietnikow w poszukiwaniu darmowego jedzenia. Znam ludzi, ktorzy w Kanadzie, Danii, Portugalii i na Islandii zyja glownie na tym co da smietnik. I maja sie bardzo dobrze :) Sama nurkowalam wiele razy w Montrealu i nie moglam uwierzyc, jak to sie dzieje, ze sklepy wyrzucaja tyle dobrego towaru! (Podobno polowa jedzenia ze sklepow w Montrealu laduje w koszu). Kazde miekkie mango, czy obite jablko laduje w smietniku. Na koniec dnia wyrzuca sie tez wszystkie niesprzedane bulki z kazdej porzadnej piekarni. Zatem jak sie dobrze ogarniesz i wiesz, o ktorej wyrzucaja jedzenie to mozesz je zgarnac jeszcze zanim trafi do kontenera. Nie bede sie juz bardziej zaglebiac w temat, bo pisalam o tym duzo w poscie "dumpster diving" z pazdziernika 2012. Polecam tez internetowy przewodnik dla dumpster diverow http://www.wikihow.com/Dumpster-Dive - kilka ciekawych rad jesli ktos nie wie jak do tego zabrac, chociaz niektore mim zdaniem nadgorliwe.

f. Wymiennik 
Wymiennik to internetowa spolecznosc, ktorej czlonkowie zamiast pieniedzmi, posluguja sie systemem wymiany. Na wymienniku mozna dobrze zjesc, dostac masaz, odbyc kurs jezykowy, albo zalatwic sobie opiekunke do dziecka. Uslugi i produkty maja swoja cene w wyimaginawanej walucie jaka sa “alterki”. Dziala to tak, ze kupujesz sobie np. godzinna lekcje jezyka francuskiego i zadluzasz sie na np. 50 alterkow. Nastepnie umieszczasz kilka ogloszen ze swoimi ofertami i jesli ktos zechce skorzystac z twoich uslug – splacasz dlug. Mozna zadluzyc sie na max 400 alterkow. Plusy sa takie, ze transakcje odbywaja sie bez posrednikow. Zatem produkty na wymienniku sa tansze niz w sklepie. A najlepsze jest to, ze transakcje zachodza sie miedzy dwiema konkretnymi osobami, zatem dochodzi do osobistego kontakt miedzy wytworca a kupujacym. System ten dziala na calym swiecie, w podrozy oczywiscie sprawdzi sie tylko kiedy robisz sobie dluzszy postoj w duzym miescie. 
Ale tak na prawde to zeby sie wymieniac nie trzeba zadnych serwisow. Ja placilam w hostelach bizuteria, chodzilam na joge w zamian za sprzatanie studia, mieszkalam u ludzi w zamian za sesje zdjeciowe, a nawet dostalam kuracje reiki w odplacie za lekcje macrame. 

g. Zawieszona kawa
To chyba dziala glownie w Europie zachodniej (ale poprawcie mnie jesli sie myle). W dobrych kawiarniach mozna wykupic kawe dla siebie i kawe zawieszona - dla nieznajomego, ktory jej potrzebuje. Jesli jest kryzysowo, a ty potrzebujesz napic sie kawy - moze ktos juz ja dla ciebie kupil? :)

* Na jedzenie i picie trzeba bardzo uwazac! Nie ma co byc przesadnie oszczednym i potem placic za to zdrowiem! Nie wolno pic wody z nieznanego zrodla. (Ja pilam i od 6 miesiecy lecze pasozyty - nie polecam). Najlepiej unikac wszelkiego street foodu. Mieso w krajach tropikalnych czesto trzymane jest bez lodowki, wiec latwo sie zatruc. A jak juz sobie kupiles cos co ci nie smakuje to to wyrzuc! Nie jedz z oszczednosci, bo potem wyrzygasz i tyle bedzie tego oszczedzania. O! :P

3. Przemieszczanie:

a. autostop
Przejechalam z Bartkiem na stopa cala Europe, a samemu Kanade w poprzek :) Chyba nigdy nie czekalam dluzej niz 2 godziny. W Polsce mozna stac na autostradach, ale w wielu krajach jest to nielegalne. Dobrze sie lapie na stacjach benzynowych gadajac z kierowcami. Mi sie wydaje, ze lepiej nie jezdzic samemu stopem, szczegolnie jesli jestes dziewczyna. Ja kilka razy lapalam sama stopa, znam wiele dziweczyn, ktore to robia, ale slyszalam tez zle historie i mysle ze nie warto. Jesli podrozujesz samemu, mozesz znalezc sobie kompana w hostelu, albo na csurfingu. Tutaj link do przewodnika dla autostopowiczy: http://hitchwiki.org

Jedziemy stopem do osrodka dla narkomanow w Kolumbii.

Wracamy w warunkach full wypas na lezaco :)

b. ride shares / carpooling
Sa portale, gdzie kierowcy zamieszczaja oferty dotyczace przejazdow i oferuja miejsce w samochodzie w zamian za pomoc w pokryciu kosztow benzyny. A jesli ty podrozujesz swoim samochotem mozesz sobie znajdowac pasazerow i w ten sposob redukowac sobie koszty, umilac jazde rozmowa, albo znalezc kogos kto bedzie cie zmienial na kolku.
http://www.carpooling.pl - a to nasz Polski serwis!

c. rower 
Spotkalam ludzi ktorzy robili obie Ameryki na rowerach. Da sie? Da sie! Ruszasz sie, jestes niezalezny, ludzie ci chetnie pomagaja, bo ci bardzo wspolczuja, jestes z siebie zadowolony, bo realizujesz jakis cel, przemieszczasz sie za darmo. Same plusy! I wcale nie jest tak, ze jestes na ten rower skazany. Jesli robi sie za bardzo pod gorke, zawsze mozna wsiasc w autobus i wrzucic rower do luku bagazowego. Znam tez takich co z dwoma rowerami jezdzili autostopem :)

d. pieszo 
Prosze oto moje ulubione wideo o panu, ktory przeszedl Chiny
Mozna i tak:)

e. praca/ wolontariat na promie
Chcesz jechac za ocean a nie masz na bilet? Zaciagnij sie do pracy na statku! Ja sama tego nie probowalam, ale wiem ze sie da. Slyszalam rozne opinie. Czasem praca jest bardzo ciezka i sie nie oplaca. Ale poznalam tez chlopaka, ktory przeplynal z Peru na Alaske jako pomocnik kucharza i byl zachwycony. Tylko trzeba sie nastawic na to, ze jesli sie wybierzesz w dlugi rejs to statek sie bedzie zatrzymywal tylko na kilka godzin w jednym miescie, wiec za duzo nie zobaczysz. Pasazerami takich statkow sa zazwyczaj turysci, ktorym chodzi o to, zeby zrobic sobie zdjecie w danym miejscu i szpanowac przed znajomymi, ze zwiedzili pol swiata. Nikt nie musi wiedziec, ze nie spedzili tam nawet calej doby. No i trzeba tez wziac pod uwage, ze taka praca wiaze sie ze spedzeniem kilku miesiecy na morzu. Buja i jestes skazany na ciagle towazystwo tych samych ludzi, ktorzy moze niekoniecznie sa najciekawszyki ludzmi. Moja mama szkolila kiedys marynarzy i mowili jej, ze do takiej pracy trzeba miec mocna glowe. Opowiedzieli jej taka anegdotke, ze rejs dookola swiata wyglada tak, ze przez pierwszy miesiac jest fajnie i gadasz z ludzmi, w drugim miesiacu nikogo nie lubisz i z nikim nie gadasz, w trzecim zaczynasz gadac do lustra, a w czwartym lustro ci odpowiada. ;)

f. evs, aeisec, inne wolontariaty
Z wolontariatami jest roznie. Czasem trzeba zaplacic, zeby zostac wolontariuszem, a czasem oni placa ci bilet, mieszkanie i wyzywienie. Z tego co slyszalam to EVS (europejski wolontariat studencki) oferuje bardzo dobre warunki. Moze ktos poszuka i mi podpowie?

g. tanie latanie
Ja sobie szukam lotow na www.fru.pl , ktore mnie jeszcze nigdy nie zawiodlo. Ale jest wiele dobrych serwisow. Zawsze dla pewnosci mozna sprawdzic na kilku. Trzeba sprawdzac loty z roznych miast, z przesiadkami i zaznaczac opcje elastyczne daty (+/- 3 dni), albo na caly miesiac. 

*Ja osobiscie uwazam, ze podrozowanie nie polega na ciaglym przemieszczaniu sie, tylko na byciu w miejscu, ktore nie jest twoim domem. Im dluzej bylam w danym miejscu tym lepiej poznawalam teren, ludzi i wlasnie wtedy wydarzaly sie rzeczy magiczne. Dlatego zachecam, zeby sie sie wylaczyc z trybu zaliczania atrakcji na tryb bycia i doswiadczania. To jest na poczatku bardzo trudne. Szczegolnie jesli ktos ma ograniczony czas. Wtedy chce zobaczyc jak najwiecej. Pamietam jak kiedys bylismy z Bartkiem w Indiach i trafilismy do Daramsali i tak nam sie strasznie podobalo. Natura byla super, hostel byl super, ludzie byli super. I tak ktoregos dnia siedzimy przy stole w tym naszym hostelu i mowimy:
- Kurna, ale szkoda, ze juz musimy jechac. Tu jest tak super!
- Dlaczego musicie jechac? - pyta sie kolezanka.
- No, bo musimy jeszcze zwiedzic to, to i tamto.
Wtedy ona tak na nas dziwnie patrzy i mowi:
- Kochani, przeciez wy nic nie musicie! Po co macie jeszcze cos ogladac skoro wam tu dobrze?
Jezu jakie to bylo dla nas odkrycie! Zostalismy w Daramsali do konca naszego wyjazdu i bylismy tam bardzo szczesliwi. 

4. Praca w podrozy:

a. work&treavel
Mozna zalatwic sobie wyjazd z Polski przez work & travel - wtedy oni sie troszcza o wizy i pozwolenia. Udzial w programie jest platny, ale na miejscu zarabiasz, wiec sie zwraca.

b. Kupic tanio za granica i sprzedac drozej w Polsce.
Nie musisz od razu otwierac sklepu. Mozna zrobic to na mniejsza skale - przywiezc cos ladnego i sprzedawac znajomym, albo na allegro, czy na garazowkach. Ja za sprzedaz indyjskich kolczykow zarobilam na bilet do Kanady.

c. http://anyworkanywhere.com 
Wyszukiwarka, ktora pomaga znalezc prace w kazdym miejscu na swiecie. to moje dzisiejsze znalezisko. jeszcze nie kozystalam, ale wyglada obiecujaco :)

d. bizuteria/ zaglerka / firespining / masaz/ ciasteczka / ?
Wsrod podrownikow z prawdziwego zdarzenia istnieje bardzo silna subkultura muzykow/artystow/cyrkowcow (w Ameryce Pd nazywaja sie "artesanos"), ktorzy latami podrozuja bez grosza i zarabiaja po drodze dobrze sie przy tym bawiac. Jedni plota branzoletki ze sznurkow, inni graja i spiewaja po knajpach, kolejni staja na przejsciu dla pieszych i daja popis zaglerki lub firespiningu. "Zawody" te sa bardzo proste i kazdy moze sie tego nauczyc - wystarczy poprosic pierwszego napotanego artesano, zeby wprowadzil cie w tajniki swojej profesji :). Dla mnie ci ludzie byli zawsze najfajniejsi, bo szczerzy, pomocni i bez zadecia. Ale mozesz wymyslic jakas swoja rzecz, w ktorej jestes dobry, ktora odrozni cie od innych. Masz zdolnosci plastyczne? Mozesz rysowac pocztowki i je sprzedawac, albo zainwestowac w henne i malowac tatuaze. Spotkalam tez takich, co robili czekoladowe trufle i sprzedawali je na ulicy. Wystarczy wykazac sie odrobina fantazji i dobrych checi, a na pewno znajdzie sie jakas drobna rzecz, ktora mozesz w drodze i przyniesie ci troszke gotowki. Z mojego wywiadu wynika, ze najlepszy podrozny biznes to "salon masazu" na plazy :)

5. Koszty leczenia:

a. Chorowanie za granica moze byc bardzo kosztowne. Wiec jak chcesz zaoszczedzic to   ubezpiecz sie przed wyjazdem. Zrob sobie ksero ubezpieczenia, miej je zawsze przy sobie. Zrob tez zdjecie wszystkich swoich dokumentow I wyslij je sobie na maila.
Dla osob przed 26 rokiem zycia najtansze sa ISIC albo Euro 26. Trzeba sie tylko zoriebtowac, czy ubezpieczenie jest wazne w rejonie swiata w ktory sie wybierasz.

b. Zaszczep sie zanim wyjedziesz.
Sprawdz jakie szczepionki trzeba miec w regionie, do ktorego jedziesz i zabierz ze soba ksiazeczke szczepien.

c.  Nie daj sie chorobie! Ja nie jestem zbyt dobra w stosowaniu tej strategii, ale mysle, ze jak jeszcze kiedys pojade w podroz, to jednak sie do niej zastosuje.

Zasada nr 1 - nie wolno pic wody z nieznanego zrodla! Nawet jesli ci mowia, ze woda jest ok, ale ty masz watpliwosci – nie pij. Albo filtruj sobie wode, albo gotuj! Nie wolno tez myc zebow w wodzie z kranu.
Zasada nr 2 – nie jedz nic surowego, chyba ze samodzielnie obierzesz to ze skorki – mycie owocow w zanieczyszczonej wodzie nie jest dobrym pomyslem. To jest dla mnie bardzo trudna zasada. Ale po tych wszystkich miesiacach walki z pasozytami w moim brzuchu, mysle ze na prawde warto sie do niej stosowac.



Zasada nr 3 - myj rece przed jedzeniem. Zawsze nos ze soba zel do dezynfekcji dloni. To jest szczegolnie niezbedne w krajach takich jak Indie.

d.    Pros o pomoc, gdy tego potrzebujesz. Kazdy podroznik ci pomoze jesli go poprosisz, bo wszyscy chorujemy i wszyscy chcemy, zeby nam ktos pomogl w razie potrzeby.

e.  Jak pojdziesz do lekarza, czy od farmaceuty i dostaniesz jakis lek – KONIECZNIE sprawdz w internecine czy to jest dobry lek i jak go stosowac. NIE UFAJ SLEPO TEMU CO MOWI LEKARZ! Niestety prawda jest taka, ze nie wszyscy lekarze sa dobrymi lekarzami, szczegolnie w krajach tropikalnych. Zamin zarzyjesz lek sprawdz, czy nie zawiera on skladnika, na ktory jestes uczulony. Tak jak pisalam wczesniej, mojemu przyjacielowi przepisano lek z penicylina chociaz mowil lekarzowi, ze jest na nia uczulony, dowiedzielismy sie, ze lek ma penicyline po tym jak Brooks zemdlal pod prysznicem.
Tu jest wiarygodna strona, na ktorej mozna sprawdzic leki, ktore ci przepisano: http://www.webmd.com.




6. Przydatne strony:

a. http://www.paragonzpodrozy.pl - blog roku 2011 i 2012, poradnik taniego podrozowania
b. www.koniecswiata.net - super praktyczna strona dla backpackerow
c. http://www.zyciejestpiekne.eu/jak-tanio-podrozowac/  - tu Maju radzi, ze tanie podrozowanie zaczyna sie od glowy, czyli od zmiany priorytetow. Ja sie rozpisalam bardziej na temat kombinatorstwa, wiec jego tekst dobrze uzupelnia.