Translate

wtorek, 21 maja 2013

Dom


Moje dzisiejsze lozko. 

Ten rok bezdomnosci byl ciekawym eksperymentem. Na pewno brak domu wiazal sie z duzym poczuciem wolnosci. Wszystko mozna w kazdej chwili zmienic. Dom to w koncu duze zobowiazanie.  Ale bardzo tesknilam za domem, szczegolnie jak bylam sama. Kiedy bylo mi ciezko myslalam "wroce sobie do domu i wszystko bedzie juz dobrze". Ale takie mysli sprawialy, ze czulam sie tylko smutniej. Wiedzialam gdzies tam w srodku, ze w Polsce nie ma dla mnie domu. Dzwonilam do mamy na skajpie, a ona mi mowila: "W domu wszyscy chorzy, za oknem szmata, nie wracaj." Potem stawiala mnie na oknie, zebym zobaczyla, ze na Slowackiego rzeczywiscie szmata pierwsza klasa. No to nie wracalam.
Ludzie mowia, ze dom sie nosi w sobie. Troche w tym prawdy. Ale ja tam poza duchem mam tez cialo. W zasadzie wole mowic, ze jestem moim cialem. A moje cialo potrzebuje wlasnego lozka, zeby byc zdrowym. Nie bedzie domu dopoki go sobie nie zbuduje. Pytanie gdzie mam go zbudowac.

Jestem w Polsce. 
Jest biala posciel. Jest rodzina. Jest Zuza. Jest wanna. I jest rower. 

Wsiadajac w samolot to nawet sie cieszylam. Mialam takie mysli, ze to wszystko w dobrym momencie sie skonczylo.  Ze jestem szczesliwa, ale chora, wymeczona i steskniona. Ale prawde mowiac, jak tylko wyladowalam to mi od razu przeszlo. Kingo! Wrocilas! – witaja mnie wszyscy. A ja, ze wcale nie, ze nigdzie nie wrocilam. Ja tu tylko przejazdem. Nic sie nie skonczylo. 

- No, to Kingo jakie masz plany? Co dalej? 
- Posadzilam 4 male pomidorki w doniczkach na balkonie. Zostaje w Warszawie do pierwszego pomidora. Poza tym nie ma zadnych pewnych planow.


Zegnajac sie w Montrealu Chritina polozyla kolo mnie karty. 
- Kurwa, znowu te glupie karty. Co tym razem? Smierc czy diabel? - ciagne niby nie wierzac, ale skoro ciagne to przeciez jasne jest ze wierze. 
- To co, chcesz wiedziec?
- No czytaj. 
- Jestes na wlasciwej drodze. Nie zatrzymuj sie. Jeszcze nie dotarlas do celu. Rob to co robisz, nic nie zmieniaj, a znajdziesz szczescie.
- O nie! Wiedzialam, zeby nie ciagnac. Czy to znaczy, ze mam nadal podrozowac?? przeciez sie wykoncze...

Po powrocie ciagle uzeram sie z moimi potworami w brzuchu. Kiedy tradycyjna medycyna zawiodla, moja babcia w tajemnicy przede mna zwrocila sie o pomoc do uzdrowiciela. I ten uzdrowiciel przez zdjecie przekazal mi uzdrawiajaca energie, a na dodatek mi powrozyl. Powiedzial, ze jestem osoba dojzala oraz, ze chlopaka i prace znajde za granica. Zatem powinnam wyjechac.


Oczywiscie nikt  nie musi mi wrozyc, zebym ja wiedziala, czego ja chce. Ale rozumiem juz teraz dlaczego ludzie sobie wroza - zeby sie zwolnic z odpowiedzialnosci za dokonany wybor!

- Zatem Warszawa czy Montreal? 

Jak to mowi Hellinger, to co wybiore staje sie bytem, a to czego nie wybiore przybiera forme nie-bytu. Ale nie-byt tez jest bytem! Zatem trzeba go szanowac i dac mu prawo do bycia. No, bo jesli wybiore jedno, ale nie bede mogla sobie wybaczyc, ze zrezygnowalam z drugiego, to byt bedzie zjadany przez nie-byt. A wtedy mojego wybranego bytu bedzie coraz mniej! Dlatego trzeba wybrac, postawic kropke i przestac sie zadreczac.

**


Moje lozka. Puste i pelne.

Ambato, Ecuador
Pasto, Colombia
Salsedo, Ecuador
Ambato, Colombia 
 Cali, Colombia
 Medellin, Colombia
 ? Colombia
 Taganga, Colombia
 Taganga, Cali, Colombia
Cali, Colombia / phot by Brooks
 Barranquilla, Colombia
Quito, Ecuador
 Bogota, Colombia
 Tayrona, Colombia
 Cebrada Valencia, wspolnota hipisowska w dzungli, Colombia
 Palomino, Colombia 
Cebrada Valencia, Colombia











wtorek, 7 maja 2013

Najsmutniejszy wieloryb swiata


Colin Stetson jest poteznym mezczyzna, ktory gra na saksofonie wielkosci czlowieka. I piszac, ze jest potezny mam na mysli nie tylko jego posture, ale przede wszystkim to, co ma w srodku i czego nie boi sie obnazac. Staje na scenie. Nie mowi dzien dobry, tylko od razu chwyta za ten saksofon i ciach! po bebehach. Nagie mieso ci prezentuje a ty sie odruchowo chwytasz za oczy zeby przezyc. Jest strasznie, ale z czasem ciekawosc bierze gore. Podgladasz przez palce. Zanurzasz sie w nim i rozgladasz. Ma tam w srodku nawkladane duzo diablow. Tak, to musza byc diably - myslisz. No bo co innego? Dusza? Wielka, miesista i wsciekle wsciekla? Prowadzi cie glebiej i nareszcie to rozpoznajesz. Stoisz wystarczajaco blisko, ale bezpiecznie daleko i patrzysz jak wychodzi mu z brzucha przez usta rozpacz wszystkich ludzi swiata, ktorzy nie umieja krzyczec. I twoja tez. 

Zaczyna wrzeszczec przez ten swoj saksofon, a tobie dzwiek sie wrzyna pod galki oczne. Litosc i trwoga. Eksploduje w ciebie z samego srodka tego jego wielce otwartego serca. Z jednej strony - coz za odwaga - mysle sobie - tak krzyczec. Ale z drugiej strony, on krzyczy saksofon. Przez tube. Jak dziecko w poduszke. Napinam miesnie do granic bolu i tak tancze bardzo brzydki taniec, az w koncu utwor sie konczy. Wszyscy klaszcza, wyja i dysza. "Wiecie, ze to jest szalenstwo to, co my tutaj robimy...? - pyta Stetson - To nie jest dla normalnych ludzi. Ale dzieki, ze robicie to ze mna". 

Gra w Montrealu dwie noce z rzedu. Oba koncerty sa wyprzedane. Jest sam na scenie, nie uzywa zadnej elektroniki. Stosuje jedynie techniki oddechowe, ktore pozwalaja mu wydawac wiele dzwiekow na raz. W polowie koncertu dyszy, prosi o krzeslo i opowiada nam historie. 

Niedawno zaobserwowano, ze pojawil sie na ziemi nowy gatunek-mutacja wieloryba. Jest on jeden jedyny w swoim rodzaju. Z glebi oceanu nadaje sygnal dzwiekowy, zeby skontaktowac sie z innymi wielorybami. Ale spiewa swa piesn na zbyt wysokiej czestotliwosci (52Hz) i zaden z wielorybow, jakie zyja na naszej planecie nie jest w stanie go uslyszec. Niema piesn samotnego wieloryba toczy sie po dnie oceanu. Tocza sie wielorybie lzy. A kazda lza przyczynia sie do podniesienia swiatowego poziomu morza smutku. Grozi wielka powodz. 

Stetson wstaje podnosi saksofon i rozpoczyna piesn wieloryba.

Wychodze poturbowana, jak po powaznym wypadku motocykowym. Boli mnie cialo. Mam jedno marzenie. Chce cos rozpierdolic. Hannah sie zastanawia jak by to bylo pojsc na jego koncert na haju. Bez cienia litosci rozerwalo by cie na strzepy - odpowiadam. - tak jak dynamit rozrywa cielska martwych wielorybow wyrzucanych przez fale na plaze. 

Nowy album obowiazkowo "New History Warfare, vol. 3". Tylko z nabozenstwem! I nie do obiadu, ale do ciemnej wanny.
https://itunes.apple.com/us/album/new-history-warfare-vol.-3/id626980450
A tutaj oryginalna wielorybia piesn jakby ktos z panstwa chcialby wieloryba wysluchac  http://earthsky.org/earth/52-hertz-song-of-worlds-loneliest-whale