Translate

niedziela, 25 listopada 2012

Troche smierci

Moi kochani znajomi w Warszawie robia w mieszkaniu na Dzikiej 6/9 comiesieczne wystawy tematyczne z okazji swiat katokickich. Tym razem bylo swieto zmarlych. Bardzo chcialam wyslac jakas prace, ale ze wszystko robie na ostatnia chwile to przedwczoraj poszlam na desperacki spacer po wsi w poszukiwaniu smierci. Oto moje plony:









Przesylam tez bloga Brooksa jakby ktos chcial sobie poczytac jego wersje zdarzen, dobrze sie posmiac, tudziez podszkolic angielski: www.wanderingbrooks.wordpress.com

A teraz zrobie cos ZAKAZANEGO. Uchyle rabka co do nastepnego odcinaku mojego bloga... Robie reportaz o lokalnym cyrku! Jaram sie na maksa!!! Super temat super ludzie. Wiec czytajcie mnie czytajcie :D

sobota, 24 listopada 2012

Villa de Leyva



Czwarty miesiac poza domem! I nareszcie sie zaczelo podrozowanie. Mam za soba pierwsze wielkie pajaki, wielkie cmy i wielkie skorpiony. Ostre targowanie o autobus, maszerowanie z za ciezkim plecakiem, hotelik w ktorym woda w kranie leci tylko rano i to bardzo cienkim strumieniem. Twarz spalona na czerwono, stopy w kratke od sandalow.

W Kolumbii najbardziej ze wszystkiego cudowni sa ludzie. Nigdy sie jeszcze nie spotkalam z taka dawka goscinnosc na metr kwadratowy. Laura, u ktorej mieszkalismy w Bogocie nie dosc ze odebrala nas z lotniska, oddala nam swoj pokoj na 1,5 tygodnia, to jeszcze karmila nas i placila za nasze zakupy i taksowki! I nie bylo negocjacji. Ostatniego dnia postanowilismy sie odwdzieczyc i ugotowac wielka kolacje dla jej 5 osobowej rodziny. Pol dnia kleilismy pierogi, byla tez zupe i deser. I wlasnie tego wieczora, kiedy nam sie wydawalo, ze jako tako udalo nam sie podziekowac za to wszystko czym nas obdarowano... oni kupili nam prezenty...
Kolejny przyklad wcielonej kolumbijskiej goscinnosci to Pani Martika - wlascicielka hostelu. Nazywa nas slonkami, kotkami i serduszkami, a za kazdym razem, kiedy nas widzi obcalowuje nas i obsciskuje. Na sniadanko robi nam goraca czekoladke. Jak tylko widzi nas w kuchni, od razu zabiera nam gary z rak i wszystko chce robic za nas. Czasem mysle ze to uprzejmosc, a czasem sie zastanawiam, ze moze ona w glebi serca uwaza, ze skoro nie mowimy dobrze po hiszpansku to rowniez nie umiemy usmazyc jajka...
Zeby tego bylo malo to w autobusie spotkalismy kobiete z Kanady, ktora ma wielka posiadlosc niedaleko miasteczka w ktorym jestesmy. Jutro wyjezdzaja z mezem na pare dni i potrzebuja, zeby ktos zaopiekowal sie ich kurami i kotem. Normalnie placa za to sasiadom, ale zaproponowali nam czy moze nie chcemy przez tydzien pomieszkac w jej przepieknym domu z wielkim ogrodem i widokiem na gory? Zaoferowali tez ze zostawi nam tez swojego jeepa zebysmy mogli sie od czasu do czasu przedostac sie do miasta albo pojechac na wycieczke. Albo ja po prostu jestem dzieckiem szczescia albo Kolumbijczycy sa najbardziej otwartymi i zyczliwymi ludzmi na swiecie.


sobota, 17 listopada 2012

Bogota

Bogota jest jak mega kwasny koktajl cytrusowy posypany malymi, kolorowymi granuklami strzelajacymi na jezyku, z dodatkiem czegos tak dziwnego, ze trudno sie zdecydoac czy polknac czy wypluc. Wykreca mnie w kazda strone po czym zmusza do szerokiego usmiechu. Jakby za wszelka cene chciala pokazac calemu swiatu moja urocza diasteme. Poddaje sie. Zostalam oficjalnie uwiedziona. Koniec smutkow i smarkow. Jest dobrze. Przestrajajac sie na kolumbijskie tony pomalowalam dzis paznokcie na kolor lodow mietowych.

Ulice zalane wrzeszczacym street artem i tropikalnym deszczem. Bezdomni i beznozni przemieszani z typami w garniakach. Dziurawe chodniki i wzniosle kolonialne katedry. Kipiacy kicz w postaci plastikowych Maryjek i panow oferujacych jakze atrakcyjna przejazdzke na lamie. Bardzo tu brudno ale tak dobrze brudno. Brudno, ze z charakterem, a nie ze zasyfiale Indie. W sklepikach na kolkach sprzedaja truskawki z serem, mini papierosy po 6 w paczce, rozance, placki kukurydziane, podrabiane zegarki i solone mango. Duzo szemranych typow i mlodych hipsterow. A jak w dobre drzwi zapukasz albo wiesz czyje imie wykrzyczec pod oknem, wypadnie na ciebie rozentuzjazmowane podziemie artystyczne. Na wschodniej stronie bardzo zielone i bardzo duze gory. Na szczycie eukaliptusowego wzgoza wielki Jezus z otwartymi ramionami. Jestesmy tak pelni tego wszystkiego, ze wylewa nam sie przez oczy i przez uszy. Dlatego dzis pierwszy raz od tygodnia nie wyszlam z domu i trzese sie ze szczescia gnijac w lozku pod kocykiem.

Ale zeby nie bylo ze ja przyjechalam do Kolumbii i nadal spie calymi dniami jak to zwyklam robic w Montrealu. Bo wcale ze nie. A wrecz przeciwnie. Jest bardzo aktywnie, bardzo tanecznie. Jakies niesamowite zbiegi okolicznosci sprawily, ze poprowadzilismy z Brooksem nasza pierwsza lekcje kontaktu. Swiezo poznana nauczycielka tanca zaprosila nas na swoje zajecia do akademii teatralnej, zebysmy zrobili warsztat dla jej studentow :) Poszlo super. Milo wiedziec ze potrafie juz uczyc.
Zeby tego bylo malo, Laura u ktorej mieszkamy wkrecila nas na ASP na multidyscyplinarna lekcje improwizacji. Na zajeciach, razem z muzykami, filmmakerami, ludzmi od wizualizacji i innymi tancerzami stworzylismy bardzo ciekawy i bardzo chaotyczny performans. Jak to cale szalenstwo sie skonczylo pani prosesor od tanca zaproponowala zebysmy wystepowali w koncowosemestralnym przedstawieniu improwizacji w przyszlym tygodniu. Jaram sie.

Czy jest niebezpiecznie¿? Nie wiem. Moze. Trzeba sie rozgladac. Sa takie momenty ze dobrze jest miec u boku ramie Brooksa, za ktore mozna sie mocno zlapac. Ale na ogol czuje sie bezpieczna. Raz niechcacy zapuscilismy sie w nieco brudniejsza okolice i jakies mile kobiety kazaly nam zawrocic, zapewniajac nas ze jak tak dalej bedziemy sie szwedac to na pewno nas okradna. Raz Brooksowi probowali zwinac portfel w autobusie, ale nieskutecznie. To chyba by bylo na tyle.

Troche jestem zawiedziona ze nie gwizdaja. Ani nie gwizdza. W Hiszpanii caly czas na mnie gwizdali i chociaz doprowadzalo mnie to do szalu to takze lechtalo moje ego.
Rozczarowala tez kawa. Kolumbia czolowy producent kawy na swiecie cala swoja dobra kawe przeznacza na eksport! Pija wstretna czarna, mocna rozpuszczalke.

***

Spiaca Bogota








 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Rewolucje

Czekajac na samolot do Kolumbii sluchalam audycji w radiu o 13letniej dziewczynce z Australii ktora ugryzl rekin, a jej rodzice powiedzieli, zeby nie przesadzala z tym bolem i kazali jej duzo odpoczywac zamiast sie nad soba uzalac. W czasie tego odpoczywania jej pluca wypelnily sie krwia i nie mogla juz wiecej oddychac. Wtedy rodzice w koncu wezwali karetke. Pogotowie podcielo jej kostki i nadgarstki. Podobno jest to standardowa procedura, kiedy szybko trzeba znalezc zyly. Dziewczynka wspomina, ze kostki i nadgarstki bolaly bardziej niz szczeki rekina rozrywajace jej flaki.

Pomyslalam sobie wtedy, ze jakkolwiek moja sytuacja jest zdjebana i skomplikowana to jednak moglo mnie duzo bardziej bolec... Co by nie mowic w koncu jade na wakacje w cieple kraje, wiec moze powinnam zachowac wkurwy i wscieki na lepsze okazje. Wielce podlej klasy jest to rozrywka pokrzepiac sie cudzym cierpieniem, ale musze przyznac ze od czasu wysluchania tej opowiesci czuje sie zdecydowanie zdrowsza na ciele i duszy. Moze jednak wbrew zapewnienio mjej babci nie pochodze z hrabiowskiej rozdziny tylko z plebsu.

Zakonczylismy z Brooksem gre w chlopaka i dziewczyne. To byl bardzo szmatlawy tydzien, ale kilka pieknych osob trzymalo mnie mocno w obieciach, kiedy przeprawialam sie przez rzeke niewytrzyman, nienawidzen i niemocy dbajac o to zebym sie w niej nie utopila, na co mialam wielka ochote. Dlawiac sie poczuciem odrzucenia, nie poddalam sie tylko nakrecilam pierwsze komercyjne wideo, zrobilam 2 masaze i 2 hammamy. Przeznaczylam cala moja energie na tworzenie oraz kochanie ludzi, ktorzy moja miloscia sa zainteresowani. Chyba pisalam juz kiedys o hammamie. Ale napisze jeszcze raz, bo nie wszyscy mnie od poczatku czytaja a to jest dla mnie prawdziwie rewolucyjna praktyka. Hammam jest to muzulmanski zwyczaj, polegajacy na tym, ze kobiety myja siebie nawzajem w lazni, a nastepnie smaruja swoje ciala specjalna oliwka. To wszystko po to, zeby przygotowac sie do modlitwy i przyjecie boga. W naszej zmodyfikowanej zachodnej wersji dwie kobiety staja sie swiadkami wzajemnego piekna. Jedna obmywa cialo drugiej, a nastepnie daje jej masaz. Na koniec, na mala chwile zrastaja sie plecami, wyrownuja oddechy i trwaja w medytacji tak dlugo jak potrzebuja, zeby podziekowac za to czego doswiadczyly. Oddajac sie w rece drugiej osoby, otwieraja sie na to zeby przyjac zwyczajny dotyk, troske i milosc drugiego czlowieka. Intymnosc o bardzo ciekawym odcieniu, zupelnie inna od tej intymnosci z kochankiem. Bardzo czysta, prosta i szczera. Piekna podroz, bardzo polecam.

Teraz troche zejde z tonu, wroce na ziemie i napisze o tej wlasciewj podrozy - w przestrzeni. A wiec polecialam sobie. Jestem w Bogocie, stolicy Kolumbii. Po burzliwych dyskusjach postanowilismy podrozowac razem, przynajmniej przez te pierwsze dni. Troche sie musze sie ogarnac i zbalansowac, zeby zebrac sile i odwage na samotne podrozowanie. Mieszkamy Laury - u znajomej znajomego Brooksa. Doswiadczamy niezwyklej goscinnosci i bezinterezownej dobroci. Mamy swoj pokoj. Laura i jej 2 siostry organizuja nam atrakcje na caly tydzien i zasypuje nas cudownymi historiami. Karmia nas najwsopanialszymi lakociami. Dzis pojechalismy z ich rodzicami do kopalni soli - doslowny ekwiwaleny Wieliczki. Lezka mi sie w oku zakrecila na wspomnienie lizania scian w grocie swietej Kingi. Kolumbijska wersja rozniez jest pelna maryjek i jezuskow, chociaz spektakl swiatel jest zdecydowanie bardziej dramatyczny. Jezus jest czerwony na przyklad. Ale nie maja slonych krasnali. Czy mi sie sni czy w Wielkiczce jest Krolewna Sniezka?



Bardzo ekscytujace jest jedzenie. Zakupilam w supermarkecie wszystkie owoce ktorych nidgy wczesniej nie widzialam i upajam sie swiezo wyciskanymi sokami. Dzisiaj pierwszy raz od 4 lat zjadlam rybe. Byla rozowa i miala chrupiaca zgrilowana skorke. Wczoraj pierwszy raz w zyciu z wlasnej nieprzymuszonej woli zjadlam chleb z maslem, a konkretnie 3 kromki. Maslo nadal nie jest smaczne, ale stalo sie jadalne.

Porzucilam moj komputer, wiec edycja zdjec jest conajmniej utrudniona jesli nie niemozliwa. Zatem przepraszam za zjazd na jakosci, ale bede robic co w mojej mocy zeby jakies obrazki sie pojawialy.

niedziela, 4 listopada 2012

Rzygamcie nadal


Jezus Marii śni się mięso i krew. A mi sie sniła Stef. Obdarła siebie ze skóry i wszystkie bebechy miała na wierzchu. Skórę następnie ugotowała, wsadziła w słoiki i oddała przyjaciołom na spróbowanie.

sobota, 3 listopada 2012

Rzygamcie

Bańka rosła rosła aż pękła.
Trzustka na suficie.
Zęby schowaj pod język może odratują.
Stoje w otwartym oknie wieje na mnie zaraz się przewrócę ledwo stoję zaraz spadnę spadam ciągle stoję. Wiem, że musi wiać a ja muszę stać. Będę chora. Ale w końcu się żyje dla wiatru.

Uwierzyłam w swoje klamstwa.
Zbieram bogate plony zlych decyzji.
Wielkie brawa.

Robię się trupem coby już nie czuć.
Z motyla wampirem - jedzie kiczem.
Dramat nieproporcjonalny do drobnej pomyłki.
Ale symetria już dawno nie w modzie.
Dlatego sobie poprzesadzam a co.

Już nie wiem gdzie tego szczęścia szukać. Próbowałam wszystkiego. Chyba muszę ukraść.
Albo zostać indyjskim rikszarzem, żeby mi się z dupy do głowy poprzewracało.

"Jezus Maria nie ogarniam.
Jezus Maria Peszek."
- Dzięki Mania. Wielkie lowe!