Translate

wtorek, 27 grudnia 2011

Goście goście

Święta święta i po świętach. Przez 4 dni byli u mnie na raz mama i Dustin co stanowilo dosc egzotyczna mieszanke. Mama przezywa niezly szoku kulturowy, wszystko jej troche u nas smierdzi, ale ogolnie chyba jest zadowolona. Z wrazenia skrecila kostke 2 dnia pobytu idac prosta ulica i patrzac w chmury. Ulubionym zajeciem mamy jest codzienne ogladanie nogi ktora przybriera wszystkie oddcienie szarosci i zieleni. Strasznie sie chichram jak to pisze, a mama z drugiego konca lozka mi grozi ze wystawi mi wstretny komentarz jesli sie nie opamietam. A mówią, że śmiech to zdrowie!

***
Dawno nie pisalam wiec troche sie cofne.

Z Dustinem ostatecznie bylo cudownie i plakalam przedwczoraj na lotnisku jak glupia. Co mam na swoje usprawiedliwienie? Może: kobieta zminna jest? Spedzilismy 12 pieknych dni. Spalismy codziennie do 12 i chodzilismy spac ok 4 rano. Codziennie obowiazkowo joga, masaz tajski, kontakt, zdjecia, wloczenie sie bez celu po miescie w poszukiwaniu magii, ktora Dustin zawsze znajdowal. Byliśmy razem na zajebistym koncercie zespolu St Vincent, ktorego liderka jest reinkarnacja Jimmiego Hendrixa. Jest boginia sexu, gra na gitarze od 9 roku życia. Na koncercie skoczyla w szpilkach ze sceny w ramiona fanow, dala komus z publicznosci gitare do reki i grala na niej jak opetana trzymana na rekach tlumu. Eksplozja energii, ekstatyczny taniec w drgawkach dyktowany przez jej solo na gitarze, orgazm przez uszy. Jak sie skonczylo to Dustin stwierdzil ze nigdy wczesniej nie byl na koncercie, ze ten koncert uniewaznia wszytko co do tej pory widzial. 

Lazac po Montrealu odkrylismy najbardziej odjechany sklep na swiecie. Second-hand + galeria, baza kosmicznych kostiumów z lat '60 '70 i '80. Właścicielem jest uroczy dziadek hipis, ktory nigdy nie wychodzi ze sklepu bo twierdzi ze sensem jego zycia jest rozmawianie z klientami. Na początek poczęstował nas samosami, potem kawa i miętuskiem. Potem zaprosil do zwiedzania swojego gigantycznego sklepu wypelnionego niezwyklymi ubraniami i najdziwniejszymi manekinami oraz zachecil, zebysmy na koniec wskoczyli w 2 metrowa sterte ubran za 1$ ktora wypelniala cale jedno pomieszczenie. Spedzilismy tam rowne 5 godzin i znalezlismy dla mnie sukienke godna gwiazdy filmowej za 12$, buty ninja za 10$, jeansy z krokiem w kolanach 5$ i cala mase ubran dla Dustina, zeby w koncu przestal nosic welniane spodnie dziadka. Czulam sie jak w Akademi Pana Kleksa. Byl tam jeden pokoj od sufitu do podlogi wypelniony czarnymi glowami z najrozniejszymi perukami. Totalny absurd. Miedzy wieszakami krąży ekscentrycznie ubrana dziewczyna z tacą wypełnioną malutkimi filiżankami z cieplym kompotem jablkowym. Najfajniejsze jest ze mozna tam przynosic swoje ciuchy i wymieniac je na inne! Mega miejsce! Planuje miec tam wystawe. 

W najdluzsza noc w roku wracalismy pieszo razem z Meghan i Dustinem z imprezy. Padal gruby snieg i ulice byly pokryte lodem. Szlismy w ciszy. Meghan nagle powedziala ze w takie noce zawsze mysli o swoim chlopaku ktory umarl w wypadku motocyklowym 5 lat temu.  Nagle powietrze ktorym oddychalam zrobilo sie jeszcze bardziej mrozne. Ona opowiadala dalej. Mieli razem pojechac na wycieczke na zachodnie wybrzeze. On motorem cross-canada, ona miala do niego doleciec chyba do Vancouver. Miala juz kupiony bilet kiedy sie dowiedziala. W dniu jego pogrzebu, ktory odbyl sie w Montrealu, poleciala na drugi koniec Kanady i odbyla samotnie podroz ktora zaplanowali razem. Ona mowila spokojnie patrzec przed siebie a ja zaczelam histerycznie plakac. Dustin zapytal czy od tamtej pory z kims byla. Odpowiedziala ze nie, ze nie potrafi sie zakochac, ze nie moze sobie na to pozwolic. Wtedy znaleznismy sie obok wielkiego posągu anioła. Dustin powiedzil ze to wyjatkowa noc i zeby wykorzystala ta okazje i zeby poprosila tego aniola o wszystko czego pragnie. Patrzyla sie dlugo na posąg i nagle zaczela krzyczec: Love! Beautiful people! More Love! And babies! Lots of babies! Płatki śniegu wsiąkały jej w policzki, tak jakby spadaly na nia z nieba marzenia i rozplywaly sie jej na skórze. Potam Meghan ogłosiła że Dustin jest bogiem a ja poslancem kosmitow. 

***

Mama przywiozla zza Oceanu duzo milosci, ciepelka, 3 kilo holenderskich serow i 2 kilo czarnej szwajcarskiej czekolady. Posikaliśmy sie ze wszyscy ze szcześcia bo ser w kanadzie jest najbardziej luksusowym produktem jaki istnieje. Kiedy mama zobaczyla Dustina ozekla, ze wyglada zupelnie jak Bartek tylko starszy i ze jest jej dziwnie z tym, ze jednak Bartkiem nie jest. I oczy jej wychodzily z orbit jak patrzyla, że Dustin je na sniadanie obslizgla zielona owsianke, ktora mama pieszczotliwie nazywa blotem. Nie jest w stanie rowniez zrozomiec dlaczego dziewczyny nie gola nog ani pach. I jakos jej sie to tak w glowie sklada ze wlosy = brod. Wiec chodziaz sprzatalismy dom przez 6 godzin przed jej przyjazdem wyszlismy na syfiarzy. Mimo tych jakze powaznych problemow po paru dniach mam zaczela sie do moich znajomych przytulac i wyglupiac, a na koniec nawet stwierdzila ze są bardzo mili i kochani.

Wigilia byla mega sukcesem. Każdy z 12 gości miał przynieść coś do jedzenia. Ja zrobilam pierogi ruskie, mama rybe po grecku, Dustin gołąbki. I bez fałszywej skromności muszę przyznać, że nasze potrawy byly najlepsze:) Przyszli wszyscy moi najlepsi znajomi. Mama przywiozla z polski oplatek, zademonstrowalysmy o co chodzi z tym lamaniem i zyczeniami a potem wszyscy dzielnie ucelesnili ta tradycje i bardzo im sie podobalo. Poza tym piliśmy piwo, wino i norweską wódkę. Tańczyliśmy kontakt. Oglądaliśmy "Pinę" na naszym wielkim telewizorze i bylo bardzo przyjemnie. Zrobilysmy ze Stef prezenty dla wszystkich. Ona przygotowala sol do kapieli z samodzielnie skaponowana mieszanka zapachow, ja zrobilam komiksy z moimi rysunkami z animacji. Dostalam od mamy piekne kolczyki. Dziękuję wszystkim Mikołajom z Polski!

25 poszlismy na swiateczny jam kontaktowy. Mama oglądała i wzbudzila ogromne zainteresowanie wszystkich panów, a gdyby nie ta skręcona kostka, moze i dalaby sie wyciagnac na parkiet. Taniec to chyba najlepszy sposob na spedzenie I dnia świat. Cudowny sposob na spalenie wigilijnego obrzerstwa. Mam zamiar uczynic to tradycja i co roku tanczyc w Boże Narodzenie (albo urodziny Guni - jak kto woli ;).
25 pojechal Dustin. Wracalam z lotniska o 10 kilo lzejza. Mialam wrazenie ze tyle lez wyplakalam ze zrobilam sie w srodku pusta. Znowu nienawidze mojego wielkiego miekkiego lozka. 

***

Pojechalysmy z mama na wycieczke. Wypozyczylysmy samochod z automatyczna skrzynia biegow tak ze do jazdy wystarcza mamie prawa noga, a lewa kaleka spoczywa na desce rozdzielczej. Jestesmy w Ottawie i jest mega. Objadamy sie pyyycha jedzeniem i intensywnie zwiedzamy, mama w ogole nie marudzi. [ "prawie" usunięte przez cenzurę]. Zapytalam w hostelu do ktorego muzeum najlepiej pojsc. Cholpiec powiedzial ze wszystko tylko nie Galeria Narodowa, bo tam jest bardzo nudo, bo maja tam tylko bardzo duzo malych zdjec. Potraktowalam to jako wyzwanie i oczywiscie ze wlasnie to muzeum dla nas wybralam. Okazalo sie ze maja  tam wszystkich ulubionych fotografów Mariana Schmidta. Byl Ansel Adams, Minor White, Weston, Hine, Dorothea Lange, Irving Penn, Walker Evans i Stieglitz. Obejrzalam wystawe 2 razy i prawie posikalam sie z wrazenia. 







piątek, 16 grudnia 2011

Mogło być gorzej.

Dziękuję za wszystkie maile i komentarze. Jesteście kochani, bardzo mi to było potrzebne.
Jest lepiej! Wypłakałam się, wyrzuciłam wszystko z siebie i trochę puściło. Już nie odliczam dni do końca ze łzami w oczach, a nawet trochę sie cieszę. To wszystko było dlatego, że czekałam na niego 4 miesiace i miałam za wysokie oczekiwania wobec siebie i wobec niego. Ostatecznie przestalam tą wizyte traktować śmiertelnie poważnie i zwyczajnie korzystam z tego, że mam z kim zwiedzać Montreal chodząc za ręce, że dostaję śniadanie do łóżka, że mam się dla kogo być piękna. Uczę się od niego jogi, masażu tajskiego i wegańskiego gotowania. I nie ukrywam, że miło jest być u jego boku i z dumą patrzeć jak wszystkie kobiety miękną na jego widok. I może podgrzało mi się nawet trochę straych uczuć dla niego. Jednym słowem mogło być gorzej ;) Ale jak pisałam poprzedniego posta, bylam na prawdę w rozpaczy i gdyby nie wsparcie przyjaciół i stworzenie jakiegoś dystansu do tej całej sytuacj, to bym mu kazała się zwijać do domu następnego dnia. Także przepraszam za publiczną panikę.

Byliśmy dziś na muzycznym evencie w pięknym lofcie. Ktoś zbudował sobie w mieszkaniu stację radiową umieszczoną w gigantycznym namicie z kolorowych prześcieradeł i zaprasza ludzi na alternatywne radiowe sluchowisko w ciemności z transmisją na żywo. Mega!

W Montrealu czuć już świąteczną atmosferę. Wszędzie sprzedają choinki, na ulicach piękne kolorowe lampki, dzieci śpiewają kolędy śpiewają kolądy, a ja kupuje prezenty. Pierwszy raz Wigilię spędzę poza domem. Będziemy mieć na kolacji 10 osób! Stef, jej tate, brata, dziewczynę brata, Irinę z Rosji, Live z Norwegii, Yan Chao z Tajwanu, mnie, mamę i Dustina. Strasznie się cieszę! Myślę, że te święta dadzą mi trochę dystansu od napinki pod tytułem "wszystko musi być idealnie".




poniedziałek, 12 grudnia 2011

Melancholia

Przez 3 dni siedzialam zamknieta w domu, w moim wyczernionym pokoju i robilam animacje poklatkową na zaliczenie zajec z Northern Canadian Studies. Dziwne poczucie czasu - potrafie godzine siedziec nad kilkoma sekundami filmu. Brak światła. Poprzestawial mi sie dzien z noca. I bylo mi tak dobrze w tym swiecie z papierowych ludzikow. I czulam ze to jest cos co powinnam teraz robic - byc w moim pokoju gdzie jest cieplo, przebywac z Meghan i Stef - z ludzmi ktorzy sa bliscy i wspierajacy, poswiecic sie temu co sprawia mi radosc.

I tak wielkimi krokami zblizal sie ten dzien kiedy Dustin mial przyjechac. A ja robilm sie coraz bardziej nerwowa, wczoraj prawie chodzilam po scianach.

Jedyny raz kiedy wyszlam z domu, przeszlam na druga strone ulicy i poszlam do kina na "Melancholię", chociaż zazekalam sie ze juz nigdy nie obejrze Larsa Von Triera. Glowna bohaterka wychodzi za pieknego kochajacego mezczyzne, ma wielkie wesele i z opisu wszystko wydaje sie jak z bajki, kazdy sądzi ze ona musi byc najszczesliwsza kobieta na swiecie. Z tym, ze ona jest gleboko zrozpaczona, bardzo sie stara sprostac oczekiwaniom rodziny, gości, męża i byc szczesliwą, ale tylko pogrąża się w obledzie.

Siedzialam godzine przed otwartym mailem i medytowalam nad tym zeby napisac do niego zeby nie przyjezdzal. Ale uleglam marzeniu, namowom tlumu, zeby sprobowac siegnac po szczescie. Zeby snic sen, z ktorego sie juz dawno obudzilam, ktory dawno juz zapomnialam.  Mam teraz obcego czlowieka spiacego w moim pokoju, w moim lozku. Nie ma tam miejsca dla mnie. Dusze sie.

Chcialabym sie obudzic i byc w stanie zaprzeczyc wszystkiemu co teraz czuje.

sobota, 3 grudnia 2011

Koniec tortur

Jest 12.00 właśnie się obudzilam i jem frytki w łóżku. Na podłodze morze pamierowych ludzikow, lalek barbie, mazakow, brudnych ubran, kubkow niedopitej kawy i skórek po mandarynkach. Ale jak na dobrej wysokości ustawie miskę z frytkami to prawie nie widzę burdelu, a jak się zasłonię komputerem to już wcale. Wczoraj byl ostatni dzien szkoly. Nigdy w zyciu tyle nie pracowałam, co przez ostatni tydzien sesji. Chyba gorzej czulam sie tylko rok temu jak pisalam prace o smierci, kiedy zygalam ogladajac zdjecia trupow. Moze to taki sezonowy masochizm?

Dzis pierwszy dzien wolnosci. Spalam 13 godzin. Obudzilam sie z dziwnym poczuciem niedowierzania, ze to juz. Właśnie dobiegla konca moja wymiana. Oczywiscie mam wrazenie ze dopiero co sie zaczeła. Bardzo znienawidzilam studiowanie po pobycie tutaj. Nigdy nie mialam tyle bezsensownej, ciezkiej racy co teraz. Mam wrazenie ze strasznie sie nameczylam robiac tysiace kretynckich prac domowych, a poza angielskim to malo czego sie nauczylam. Biedne kadadyjskie dzieci... Maja taki zapierdol i stres przez caly czas... Jesli etykietka "najlepsza szkola w Kanadzie", znaczy ze jest to szkola, w ktorej chce sie wykonczyc swoich studentow to ja dziekuje. Mam inny ideal studiowania i perspektywa powrotu na ikap jest jednym z najbardziej pozytywnych aspektow mojego powrotu do Polski.

Oszczedze opisu wszystkich tortur jakich doznalam w tej sesji, ale o traumie kreceniu video musze napisac. Na moje queerowe zajecia postanowilam zrobic film zamiast pisac 10 stron eseju po angielsku. Z gory zalozylam, ze bede miec problemy techniczne i dlatego podeszlam do sprawy umiarkowanie ambitnie i z duzym zapasem czasowym. Ale tego co sie dzialo, przeroslo moje najczarniejsze koszmary. Mysle, ze wszystko co moglo pojsc zle poszlo zle. Pojechalam z 3 "aktorami" w plener kręcić scene i okazało się, że zapomniałam stopki od statywu. Pomalowalam sie cala fioletowa, obsypalam brokatem i juz mam zaczynac tanczyc przed kamera w roli aliena, a tu rozladowala mi sie bateria i musze nago, cala w  tej mokrej  farbie czekac 2 godziny zanim zaczne krecic. Na 3 minuty udalo mi sie okielznac dwoje / dwójkę (wybierz poprawne) rocznych blizniakow przekonac zeby sie przez chwile nie ruszaly i wtedy kamera powiedziala ze nie mam miejsca na karcie. Przy montowaniu filmu zepsuly sie 3 komputery, na ktorych pracowalam. Po przekonwertowaniu plikow na Maca stracilam 75% jakosci i film wyglada jak kupa. Bedac zalamana efektem koncowym, nie pokazalam filmu w klasie, chociaz pracowalam nad nim 14 dni i 3 calutenkie nieprzespane noce. Teraz oczywiscie mysle ze jestem glupia i przeklinam moja wstydliwosc. Nienawidze tego filmu najbardzoej ze wszystkich "artystycznych" dzialan jakich sie w zyciu podjelam.

O!

Ale jestem z siebie dumna, że załamałam sie dopiero ostatniego dnia, jak wszystko bylo juz gotowe, a nie np przy pierwszych niepowodzeniach. A najbardziej sie ciesze, ze nie zadzwonilam z placzem do Bartka, zeby mi pomogl z Maciem i Final Cutem, chociaz ta mysl kołatała mi się po głowie przez caly dramatyczny czas montowania filmu. Caly montaz zrobilam sama i skonczylam na czas. A to wszystko bylo mozliwe jedynie dzieki mojemu nowemu muzycznemu idolowi - Dimond Rings - przeurodzy, nastoletni gej, queerowy odpowiednik Justina Bibera, ktory spiewał mi do ucha przez wszystkie nieprzespane noce. Nie zartuje na prawde uwielniam jego muzyke! A teledyski sa tak abstrdalne, ze pomogly mi sie smiac w momentach, kiedy chcialam umrzec. (Tata jesli to czyta zalamie sie na pewno).
Prosze oto czego namietnie slucham. Ideał sięgnął bruku. Kocham Dimon Rings!
http://www.youtube.com/watch?v=PbAWDSfRK04 - to moja ulubiona piosenka
http://www.youtube.com/watch?v=FL8r_nrl3iU - tez bardzo super! czy moze byc cos bardziej doslownego, napisanego wielkimi  drukowanymi literami, niz namalowanie teczy na oczach??
http://www.youtube.com/watch?v=4cAqwco49m4 - najbardziej absurdalny teledysk na swiecie i jesli jeszcze sie nie zalamaliscie moim gustem to po tym z pewnoscia sie nie zawiedziecie.

1: 30 caly czas leze w lozku. Moze wezme prysznic 1 raz od 4 dni. Taaak! Oto co szkola robi z ludzmi!

Chce jesc ciasto marchewkowe i pic koltajl bananowy.

Z dobrych wiadomosci to dzis rano dostalam maila od Dustina z potwierdzeniem zakupu biletow lotniczych :) Anioł przylatuje w poniedzialek i zostaje na swieta. To chyba najbardziej romantyczna akcja jaka mi sie w zyciu przytrafila!

***
Greenhouse:


 My roommates przed koncertem :* Od lewej: Stef, Elu, Meghan <3

Dancing Stef

Elu.

Elu

Latam na Brooksie

 ***
 Nasz performance:
 Me & Brooks, by Meghan

Brooks & Meghan 

***
Kawałek mojej wystawy:

***

Miasto:





 Pierwszy śnieg dla Marcina


Drugi pierwszy śnieg dla Marcina (o butach pamietam, beda w nastepnym wpisie)

***
Robie animacje :
 
 Fragment podlogi w moim pokoju (cala tak wyglada)