Translate

sobota, 26 listopada 2011

Wracam w styczniu :(

Oficjalnie wiadomo, ze nie udalo mi sie przedluzyc stypendium. Przynajmniej mam czyste sumienie, ze zrobilam wszystko co mogłam. Na poczatku nawet sie troche cieszylam, ale teraz mysle ze to straszna bida. Chodze dzis  caly dzien niezwykle smetna i ze skwaszona mina. A dziewczyny na zmiane mnie przytulaja, masuja i smaruja olejkami zapachowymi.

Wczoraj bylam na najlepszej imprezie w moim zyciu. Moje wspollokatorki mialy koncert w szklarni. Cudowne miejsce - znajduje sie na najwyzszym pietrze uniwersytetu Concordia i jest prowadzone przez studentow. Maja tam mnustwo wybujalych roslin, wszedzie sliczne kolorowe lampki i jest także super tani bufet pełen ciast, ciasteczek, ciastek i muffinow :) Dziewczyny byly cale pomalowane w indiansko roslinne wzory, spiewaly jak zwykle niesamowicie. Meghan znowu zadedykowala mi piosenke. A potem byl jam na klatce schodowej - spiewanie i tanczenie przez pare dobrych godzin. A na koniec piekny chlopiec odprowadzil mnie do domu. :)

Bylam pare dni temu w Ottawie zobaczyc "Pine". Mialam ogromne oczekiwania wobec tego filmu i sie nie zawiodlam! Jest przecudowny. Mam teraz faze ze bede robic w zyciu takie piekne zeczy jak Pina. Pojechalam tam z Hanna, ktora pochodzi z Ottawy. Z kina odebrala nas jej mama, ktora strasznie sie pszejela ze bedzie miec zagranicznych gosci na noc i specjalnie wziela wolne z pracy. Bylo strasznie zimno i pozno wiec mama Hanny zabrala nas na samochodowa wycieczke po miescie. Zobaczylysmy przez okno parlament Kanadyjski, kanał który jak zamarza przemienia sie w najdluższą ślizgawkę na świecie, oraz podstawówkę i liceum, które skończyła Hanna ;) Opowiadała mi, że zimą na wfie wychodzili na łyżwy i jezdzili po slynnym kanale. Hanna jest najwieksza wielbicielką Świąt jaką znam. W drodze do domu powiedziała mi "Oh! Jak bardzo chciałabym sie jutro obudzić i zobaczyć dachy pokryte puszystym śniegiem!" Rano wbiega do mnie do pokoju i piszczy "WIDZIAŁAŚ?!". Teatralnym ruchem odsłania okno, a tam zima. Normalnie wszystko w śniegu :) Tata Hanny byl super kochany i odwiózł nas z Ottawy samochodem do Montrealu (2 godz drogi).

Dzis w domu pierwszy raz zapanował głód i burdel. Mamy WSZYSTKIE naczynia brudne i echo w lodowce. Jem kanapke z koncentratem pomidorowym.

Z okazji zimy kupilam sobie dzisiaj piekne czerwone buty Timberlanda w second handzie za 30 zł :):):)
Modle sie zeby nie mialy grzyba :P

Bylam tez na kiermaszu komiksów i zakupiłam przeuroczą książeczkę dla osób anglojezycznych o tym jak przeklinać po polsku. Załączam zdjęcia. Mam nadzieje, że to legalne :P
http://martaryczko.com/swearinpolish.html
Książeczka by Marta Ryczko:







***


A to zdjęcie zrobiłam jak przypaliłam owsiankę, włączył się alarm przeciwpożarowy i zaparowały nam wszystkie okna. Jest na nim Stef z łapaczem snów przy tylnich drzwiach naszego domu.



niedziela, 20 listopada 2011

Jaja jak berety

Wczoraj znalazlam w skrzynce paczke od mamy. Za kazdym razem jak dostaje paczke mam wrazenie ze sa swieta. Mało jest w zyciu przyjemniejszych rzeczy niz dostawanie listow i paczek. Takze moja radosc nie znala granic, otworzylam ja jak tylko wzielam ja do rak. Dostalam od mamy super ciepla wlochata czapke i 5 stron listu, a od babci najpiekniejszego pen driva na swiecie. Byl nawet mini liscik od Aleksandra o treści: "9 listopada to najgorszy dzien w moim zyciu" - maly dostal pierwsza w zyciu uwage za granie w lapki z kolega na lekcji... Przeczytalm listy siedzac na balkonie w czapce i majac pen drivea na szyji. Cudowne!!!

Meghan opowiedziala mi wczoraj najsmieszniejsza historie na swiecie. Uwazajcie, bo ja sie prawie posikalam jak jej sluchalam. A wiec Meghan dostala kiedys piekne krysztalowe jajeczko od swojej przyjaciolki. Byla do niego bardzo przywiazana i zawsze nosila je ze soba w kieszeni, jako talizman. No ale pewnego dnia wybierala sie na impreze w sukience ktora nie miala kieszeni! Myśli, duma, co tu zrobic, co tu zrobic? Bez jajeczka nigdzie sie nie rusza. I w koncu ja olsnilo! Przecież mam kieszeń - naturalna, biologiczna, w sobie! Tak wiec bardzo z siebie dumna poszla na impreze z krysztalowym jajeczkiem w pochwie. Nie byloby w tym nic smiesznego, gdyby nie to, ze Meghan jak tylko znalazla sie na imprezie, to na smierc zapomniala o jajeczku. Swietnie sie bawila, jadla, pila. W srodku nocy wraca do domy i nagle... Zachcialo jej sie kupe. Ale strasznie, dramatycznie - kazdy ma takie chwile ze jak od razu nie zrobi to koniec swiata. Tak bylo i tym razem. Meghan prawie z placzem wbiela do domu i zrobila najwieksza kupe w zyciu. Ale brzuch ja nadal cisnie, wiec prze dalej. No i wlasnie przy ostatecznym pchnieciu zdala sobie sprawe z nadchodzacej tragedii... Chciala za wszelka cene cofnac ten ruch ale bylo juz za pozno... Plum! Meghan zniosla jajko... Piekny krysztal wyladowal na szczycie monstrualnej kupy i... zaczął tonąć. Meghan zamarla, nie bylo czasu do stracenia, z kazda sekunda krysztalowej jajko nurkowalo wglab kibla. Meghan zacisneła zeby i bohatersko wylowila cenne jajeczko. Dzielna kobieta!

Ktoś mi powiedzial, ze po przeczytaniu mojego bloga ma wrazenie, ze dojrzalam i wydoroslalam. Chyba to nieprawda, bo ciagle smieje sie z kupy. Po mamusi mam takie wyrafinowane poczucie humoru :)

Wtorek to moj wielki dzien! Mam wystawe na uczelni. Zrobilam dzis najpiekniejsze ramki na swiecie. Wtorek jest tez super, bo w koncu zobacze "Pine"!!! Jade specjalnie do Ottawy obejrzec ten film, bo jest jakis festiwal i go pokazuja.

Odkąd jestem w Kanadzie nienawisc do czytania na studiach zamienila sie w nienawisc do pisania. Jak mysle o wypracowaniach po angielsku to z miejsca mdleje. Dlatego zamienilam moje wszystkie eseje na filmy i w zwiazku z tym w ciagu mam do zrobienia 5 prac wideo. I kto wie moze przez nienawisc do pisania zostane jeszcze wielkim filmowcem :) albo chociaz malutkim ;P

Zrobilismy wczorej truskawkowo, mangowo, pomaranczowo, jablkowo, granatowo, kokosowo, sliwkowo kiwaczkowa tarte z bita smietana i cynamonem. Zjedlismy ja rekami. Yuuuuummmmm! Dzis nie moge nawet myslec o niczym slodkim.

Jej!!! Mam 3000 wejść! Chyba musze sie jakos z tej okazji nagrodzic ;)

***

Znalezione w parku











Gotujemy jajka


I pieczemy ciasto



hahaha.

Błogość.

Dobranoc ;P




poniedziałek, 14 listopada 2011

BoBoBoston!

W piatek padalo. Meghan byla stramatyzowana po napadzie na kebeb, ja zaczynalam chorowac. Zaczelysmy ten dzien w moim stylu - ogladanie filmow w pizamach i objadanie sie do poludnia.
A potem dzien w stylu Meghan - wyjela z szuflady 2 pary magicznych teczowych okularow i komplet teczowych swieczek! Teczowe okulary to najlepsza jazda jaka w zyciu miala, lepsza niz narkotyki, bo 2 osoby maja ten sam odlot na raz ;P teczowe okolary rorszczepiaja swiatlo i robia male tecze wokol kazdego zrodla swiatla! Musze przyznac ze taktyka Meghan duzo bardziej poprawila nam humory!

Wyprawa do Bostonu pozwolila mi wrocic myslami do czasow licealnych..
A to dlatego ze w 1 klasie odbylam wyjatkowo podobna podroz do Bialki Tatrzanskiej. 
Mialam jechac na narty, a zamiast tego przelezalam tydzien w lozku z goraczka. 
Tym razem mialam jechac tanczyc przez 3 dni, a przelezalam 2. 
Musze przyznac ze mialam komfortowe warunki do chorowania. Nocowalam u znajomej w dzieciecym pokoju na pietrowym lozku. Jej synek zostawial mi na poduszce czekoladki. A na suficie byly fluorescencyjne gwiazdki :)

Ale i tak bylam podniecona ze jestem w AmerYce i nawet z goraczka udalo mi sie troche polazic po Bostonie i gapic sie na zaglowki plywajace po rzece. Udalo mi sie na nowo przywolac to cudowne uczucie bycia anonimowa osoba zgubiona w obcym miescie.

Najfajniejsza z calej wyprawy byla oczywiscie podroz samochodem - jechalam z 3 uroczymi chlopcami i na kazdym przystanku tanczylismy kontakt (to bylo przed i po tym jak bylam chora). W drodze mielismy burzliwe dyskusje o poliamorii - czyli opcji zeby miec wiele kochanek/ kochankow na raz, zyc w kilku otwartych zwiazkach, kochac jak najwiecej osob sie da (nie chodzi o sex tylko, ale bardziej o relacje). No i odkrylam jak bardzo jestem konserwatywna, bo ten koncept budzi we mnie spore poklady sceptycyzmu... Opowiadal mi moj 40 letni znajomy, ze lezy w lozku ze swoja kobieta i ona mu opowiada jak to jest zakochana w innym facecie, a ten moj kolega zamiast byc zazdrosnym to sie cieszy jej szczesciem - bo on chce dla swojej ukochanej po prostu jak najwiecej milosci. Wydaje mi sie ze koncept jest ladny - ja tam bym chciala sobie umiec tak radzic z zazdroscia. Ale chyba w praktyce to u nich wyglada, ze mnoza w nieskonczonosc plytkie romanse, nie znaja umiaru i nie potrafia nic zbudowac. I ja jednako kocham moje wartosci i romntyczna wizje milosci i wiernosci wobec jednego kochanka (chociaz nie wierze w 1 milosc na cale zycie). 
Z zabawnych rzeczy to spalismy w 1 domu w 8 osob i pani gospodyni (lat 43) i jej chlopak (lat 32) kochali sie pol nocy ale tak ze we wszystkich pokojach podloga sie trzesla i skrzypiala - nie wiem czy bardziej od ruchów czy od krzyków ;) Nigdy czegos takiego nie slyszałam!!!
Tarzalismy sie ze smiechu z reszta zalogi, ale przy zachowaniu respektu zmieszanego z nutka podziwu dla zywiolowosci pary ;)
Bardzo to bylo fajne, ze oni sie tak w ogole nie krepowali. 
Bylo czego pozazdroscic ;)

Wrocilam do Montrealu z taka radoscia z jaka nigdy nie wracalam do Warszawy. To miasto jest takie ladne i cudowne do spacerowania!!! W domu czekaly moje przeurocze wspolokatorki. Zawsze jak mnie dluzej nie ma to mnie witaja brawali, uscickami i spiewami. I tym razem sie nie zawiodlam! Podczas mojej niepobecnosci postanowily cos zmienic w domu zeby byla swierza kreatywna energia i przeniosly stol z kuchni do duzego pokoju. I teraz jemy w salonie a kuchnie przejela kotka. 

Dostalam dzis 2 darmowe bilety do kina, ktore jest na przeciwko mojego mieszkania. Jakos sie tak zlozylo ze nikt nie mogl ze mna pojsc, wiec sie wybralam sama. Darmowy bilet oddalam dziadkowi, ktory nie mogl zrozumiec dlaczego to zrobilam i bardzo chcial mi oddac pieniadze. Film byl straszny - o sekcie hipisowskieh gdzie trzeba bylo zabijac ludzi, zeby sie wzmocnic poprzez swiadome doswiadczanie uczucia strachu. 

W domu zrobilam sobie czerwone kropki na paznokciach i od razu poczulam sie lepiej.

O Boze! I dzis przegladalam album z obrazami nawiedzonego artysty-mistyka Alexa Greya i znalazlam tam obrazek, który mam na drziwach w łazience w moim mieszkaniu w Warszawie! Ten z drzewem pokrytym żyłami. Tyle osob mi mowilo ze to jest okropny obrazek ale ja go zatrzymalam. I jeszcze na dodatek sie okazuje ze to jest ulubiony artysta Dustina!

Hej widze w statystykach bloga, ze mam jakiegos wiernego czytelnika w Rosji... Czy ten czytelnik moze sie objawic? Jestem bardzo ciekawa ;)

A na koniec słodkości, czyli film lego made by my little brother:
http://www.youtube.com/watch?v=FX7R8sy7oNU&feature=colike
-> on codziennie czeka na nowe komentarze wiec jak chcecie mu dodac troche usmiechu to plis wrzućcie jedno lub dwa słówka na yt :*


***


Teczowe party

***


Pierwszy śnieg!









Kontakt w drodze do Bostonu :)















środa, 9 listopada 2011

Co nowego

Obiecalam sobie, ze stane na rzesach, zeby zostac w Montralu na II semestr.
Zamęczylam mailami, telefonami i wizytami  obie panie od wymiany - tą z UW i ta z McGill.
Dostałam rekomendacje od moich profesorów z McGill.
Reprezentowalam UW na targach szkól zagranicznych.
Ale okazalo sie, ze to nie chodzi o to kim ja jestem i co soba reprezentuje, tylko o to, ze musza sie zgadzac cyferki - czyli liczba Polskich studentow na wymianie musi sie rownac liczbie studentow na wymianie z McGill.
Czyli co musze zrobic?? Znalezc w tydzien 2 osoby ktore pojada na wymiane do Warszawy. Mimo mojego codziennego optymizmu, tym razem musialam sie zgodzic ze sprawa wyglada bardzo slabo...
Ale postanowilam ostatni raz sprobowac i rozwiesilam 40 plakatow na kampusie z zaproszeniem na Polski wieczor i darmowe pierogi.
No i tak sobie dzis kleje te pierogi i mysle ze nikt nie przyjdzie, i ze marnuje czas i energie, i ze nawet nie mam ochoty dzis jesc pierogow... a tu nagle... Drrryn! dzwonek do drzwi! I kolejny, i kolejny!
Mialam 6 osob na obiedzie! I wszystkie byly bardzo zainteresowane wymiana! Jedna dziweczyna powiedziala mi ze jutro pojdzie i sie zapisze!!!!!
Bylo bardzo milo i wykrzesalam z siebie najwieksza milosc do Warszawy i Uniwersytetu Warszawskiego, jaką tylko można sobie wyobrazić. A oczywiście zrobilam to dlatego, że osobiście wcale nie chce do Warszawy wracać ;)

Jestem tu najszczesliwsza na swiecie. W zeszlym tygodniu byl festiwal kontaktu - wielka impreza na 200 osob. Zorganizowana w bylym kosciele - wielkie okna piekne swiatlo. Zdewastowalam moje cialo do granic mozliwosci i wygenerowalam niesamowicie plynna i miekka jakosc ruchu. Nigdy mi sie tak dobrze nie tanczylo! Milosc do kontaktu wrocila z wielkim impetem. A najlepsze bylo ze po tym tygodniu totalnej eksploatacji ciala, zorganizowali nam... noc w basenie z goraca woda! Byly tam takie gąbkowe kluski, które sie wkładało pod glowe i kolanka, tak ze mozna bez wysilku dryfowac. I robilismy sobie wszyscy wodne massage exchange!!! OMG! I światło było przygaszone i ludzie pięknie śpiewali, a na koniec zrobiliśmy 3 dłuuugie OM-y. Jakby ktoś z zewnątrz nas zobaczył to by pomyślał, że to sekta ;)
W piątek jade do Bostonu na kolejne warsztaty!

W weekend miałam mój pierwszy performance kontaktowy ever! Meghan była Matką-Ojcem, a ja z Brooksem byliśmy wąsatymi bliźniakami w uroczych złotych cekinowych koszulkach. Wypełźliśmy z jej łona przy akompaniamencie didgeridoo i stoczylismy walke o milosnym zabarwieniu. Wykonaliśmy nasz występ na urodzinach koleżanki - zorganizowała noc performancow w swoim pieknym domu, podczas której występowali wszyscy jej przyjaciele. Cudoooooowne!!!!

Poza tym jestem troche chora. Brakuje mi mamy, ktora by sie mna opiekowalam i robila mi odjazdowe, wileopoziomowe kanapki. Ale postanowilam sie sama o siebie zatroszczyc tak, jakby to zrobila mama.
Zrobilam sobie napoj wrozek i super czosnkowy serek.

Robie praktykę aktywizującą pamięć ciała. Bardzo mocne i fascynujace. Co innego jest myśleć o kimś a co innego kogoś czuć. Umysł tworzy iluzje i fantazje, ciało wiernie przechowuje jakość dotyku najbluższych osób. Niesamowite z jaka intensywnoscia mozna sobie przywolac wrażenie konkretnych ludzi...

Wczoraj Meghan miala nocną zmianę w kebebie i przyszedl jakis typ i probowal obrabowac kebeb. Przystawił jej potłuczoną butelkę do twarzy i powiedział: daj mi pieniądze to cię nie skrzywdzę.
Ona spojrzała mu w oczy, cofneła sie o parę kroków i powtórzyła bardzo głośno to co on jej powiedział - tak, żeby usłyszeli to inni ludzie. Chwyciła za telefon, koles sie wystraszyl i wybiegł.
Dopiero po chwili Meghan zdala sobie sprawe co sie wlasnie stalo i jak bezmyslnie sie zachowala. Gdyby facet był trochę bardziej nawalony i zdesperowany, moglaby dostac tulipanem w glowe i lezec tak nieprzytomna do rana, az ktos przjdzie ja zmienic.
Kiedy nam to opowiedziala (20 godzin pozniej), doszlo do niej jak bardzo byla przerazona. Plakala jak dziecko. Wtulala sie w nasze ramiona i lzy splytwly nam po palcach.